sobota, 9 stycznia 2010

Jeżyk

Przytul mnie, utul mnie, bo cię chcę
Ja cię chcę, już cię chcę!
A ty nie?
Czemu nie....ale chwilę, ociupinę, krztynę.
Przeciez wiesz ja dla ciebie tez..
Jestem jeż , jakiś zwierz?
no wiesz.....

Ja dla ciebie gwiazdkę z nieba,
 nowe łoże, koszulę wlożę, spodnie ulożę.
Śniadanie Ci poscielę, byleś kolejną niedzielę
kawę w lożu mym wypila, kofeiną moją byla.

czwartek, 7 stycznia 2010

Smakowicie

Upiłeś mnie czekoladą,
endorfiną od stóp do głów wypełniłeś po brzegi,
bitą śmietaną zasłodziłeś do cna.
Zmroziłeś śniegiem, puchem białym otuliłeś.
W chłód samochodu wrzuciłeś,
 trabką swej duszy otumaniłeś,
smak z mych ust wypiłeś.

Milcząc....komponujesz dalszy ciąg zdarzeń.
Ja marzę i marzę,
odzyskując dech i wspominając grzech.
Czuję przenikliwośc twych oczu i  ten magnetyzm,
ktorego nie znałam, gdyż dawno o nim zapomniałam.

Tak jest łatwiej, sama chcialam, chcialam, chcialam.

środa, 6 stycznia 2010

Dzień

Dzień jak dzien..a jednak wyjatkowy.

Nowy dzień rzuca cień,ukrywa skrzętnie smutek weń
Droga daleka się rozpościera, nie widac końca , widocznośc około zera.
Przystań swą znajdę, odnajdę Cię?
Zimno mych rąk, daleko stąd, rozgrzeje ktoś, ciut ciepły gośc.
Duchowośc swą połączy z mą..w metalną Toń wpadniemy wraz,
by domu żar, rozgrzal chłód ciał.
Madrośc swa dał nam dobry Bóg, bo bratnią dusze..odnajdę tu, by
Mój Mały Cud ziścic sie mógł.

wtorek, 5 stycznia 2010

Wlasnie dzisiaj

Właśnie dzisiaj runął mój świat, właśnie dzisiaj mam więcej lat.
Dzisiaj to już za wiele, liczę kolejną niedzielę.
Nie chcę zwiędniętych róż, smaku twych ust, pustych slów..
od nowa i znów i znów.
Chcę dotknąc błękitu nieba, więcej już nic mi nie trzeba.