Upiłeś mnie czekoladą,
endorfiną od stóp do głów wypełniłeś po brzegi,
bitą śmietaną zasłodziłeś do cna.
Zmroziłeś śniegiem, puchem białym otuliłeś.
W chłód samochodu wrzuciłeś,
trabką swej duszy otumaniłeś,
smak z mych ust wypiłeś.
Milcząc....komponujesz dalszy ciąg zdarzeń.
Ja marzę i marzę,
odzyskując dech i wspominając grzech.
Czuję przenikliwośc twych oczu i ten magnetyzm,
ktorego nie znałam, gdyż dawno o nim zapomniałam.
Tak jest łatwiej, sama chcialam, chcialam, chcialam.
czwartek, 7 stycznia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz